Dobre miejsce w samym sercu miasta. Rzut miękkim beretem od UW. Idealnie w pół drogi od SGGW i UKSW, oczywiście to żarcik jednak w przypadku spotkań przyjaciół którzy w różnych kątach Warszawy mają swoje miejsce działania taka lokalizacja ma znaczenie, gdyż nikt nie wybrzydza, że ma dalej niż inni.
Wystrój przenosi nas w ciepłe klimaty lekko podobne do tych które możemy dostrzec w filmach o imperium Osmańskim. Miękkie poduszki w poszewkach z perskich dywanów, siedziska w stylu europejskim przy wysokich stolikach i na modłę azjatycką przy niskich stolikach kawowych na miękkich poduszkach w strefie bez obuwia.
Dobra kawa, piwo, dobre drinki tak te "virgin" jak i alkoholowe no i przede wszystkim shisha. Zawsze dostępna w milionie wariantów smakowych. Na wodzie na mleku na alkoholu. Do wyboru do koloru. Dla każdego coś miłego pod jednym zastrzeżeniem dym tytoniowy nie może mu przeszkadzać ponieważ w lokalu w związku z jego charakterem dozwolone jest palenie.
Co do jedzenia nie za wielki wybór ale w końcu do Kafefajki nie po to się przychodzi by jeść. Jednak gdy kogoś morzy głód zawsze może zapchać się popcornem, baklavą albo przedziwnymi kanapkami w cieście pita czy czymś podobnym, które moim zdaniem są bardzo przyjemnym zapychaczem trzewi.
W lokalu w zależności czy obsługa w danym dniu w większości polska czy turecka(lub generalnie bliskowschodnia) bardziej europejska lub bardziej wschodnia. Na tyle głośna, że przy stoliku obok ciężko podsłuchać rozmowę, a na tyle cicha, że nie wychodzi się ogłuszonym i z bólem gardła od krzyczenia do interlokutora.
Polecam dla palaczy, studentów, fanów klimatów orientalnych
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz